wtorek, 10 lipca 2012

MOŻLIWOŚĆ WSYPY




GUZIK
Podniesiony 27 maja 2012, Dąbrowa Górnicza, Gołonóg, ul. Gwardii Ludowej, jezdnia.

podstawiają busy pod dworzec.
można się zabrać na bezludną wyspę.
nie że wszyscy na jedną.
jeden na jedną.
solo.
bez kruczków.
bez transmisji.
zostawiają cię i cześć.
i radź se.
masz tylko wędkę i zapły.
możesz coś zabrać.
jakąś jedną rzecz.
oprócz ciuchów i okularów.
jadę.
wprawdzie nie jem ryb.
nie cierpię samotności.
no i mam tu kupę spraw.
ale co tam.
pojadę.
coś się wreszcie wydarzy.
niewymyślonego.
rzucimy palenie.
nauczymy się telepatii.
wezmę ten podręcznik co leży na telewizorze.
ten co wiesz.

środa, 4 lipca 2012

KOT DOG




ZABAWKOWY PIESEK
Wyszperany 9 czerwca 2012, Dąbrowa Górnicza, Gołonóg, w lumpeksie.

weź zbij psa
normalnie
jak psa
niech cię poniesie
piśnie
skuli się
wtuli w ścianę
zniknie
zagwizdaj
przyjdzie
rękę poliże
uderz go
o tak
pozwól mu się odczołgać
do kąta
widzisz jak się zmniejszył?
zostały tylko oczy
przywołaj go
idzie na sztywnych nogach

ucz się wierności boże ojcze

poniedziałek, 25 czerwca 2012

NIETYKALNY




PRZYCISK ROBIĄCY ZIELONE ŚWIATŁO
Podniesiony, 15 marca 2012, Katowice, Wilhelmina skrzyżowanie, chodnik przy jezdni.

nie dotykaj go!
nie rozumiesz?
noli go tangere!

nie przepada
odchodzi urażony
dotknięty do żywego

wszedł w ciało stworzone
do śmierci
nie do miłości broń boże

później możesz
jak już będzie
bólem dotknięty do martwego

jak przyjadą eksperci kryminalistyczni
jak będą go badać
oglądać
tykać
dedukować

morderstwo?
samobójstwo?

czwartek, 21 czerwca 2012

ROZDROŻENIE





KORZONEK
Podniesiony 7 czerwca 2012, Dąbrowa Górnicza, Stara Pogoria, w ogródku.

za następnymi drzwiami
droga też się rozgałęzia
co teraz?
widzisz peta zdeptanego
trzecia od lewej
idziesz
za kimś kto już
ciemno
duszno
potykasz się
jak długi leżysz
macają dłonie na oślep (twoje)
kość
kości czaszka
krzyk (twój)
zrywaszsiępędzisz
gubisz klapki
nie zawracasz
bo byle do przodu
czerń osacza
chłosta
tchu pozbawia
przyspieszasz ponad stan
mlask mlask gołymi stopy
skok sus
żeby nie nadepnąć
nie potknąć
rzężenie (twoje)
blask razi nikły
nareszcie światło!
wychodzi z gołej żarówki
drzwi
pukanie (nie twoje)
brzęczy głucho dzwonek

kto tam?

czwartek, 14 czerwca 2012

TAJNIK-RZYKNIK




KAWAŁKI SZNURKA
Podniesione kiedyś w maju 2012, Dąbrowa Górnicza, Stara Pogoria, las.

stał na chodniku
wyglądał na pijanego
ale mogę się mylić
może się po prostu wahał
mamrotał wykrzykniki
i znaki zapytania
przystanąłem
nie ukrywając słuchałem
pytał i oskarżał
retorycznie
na jego wargach wykwitały
bańki śliny
ulatywały ku chmurom
przezroczyste balony
w kącikach ust
gromadziła się piana wściekłości
ochrypł
oniemiał
bezgłośnie miotał przekleństwa
tocząc białe płaty
na tablicy nieba
zarobaczyły litery
zdania
odpowiedzi
czytaliśmy
nikt inny nie zadarł głowy

nic nie straciłaś
nie było prawdy

chociaż ortograficznie bezbłędnie

sobota, 12 maja 2012

SPEKTATOR




OKALECZONA OPRAWKA, BEZ SZYB I NAUSZNIKÓW
Podniesiona 28 kwietnia 2012, Dąbrowa Górnicza, Stara Pogoria, ul. Żeglarska, bruk.

czasem jestem w domu sam
czasem oddalam się w lasu
bezludną samotnię

wtedy najbardziej lubię
odpiąć sobie oczy
z cichutkim mlaśnięciem
i do kieszeni

opada czarna kurtyna
jestem niewidzialny choć oko wykol
do granic
bardziej się już nie da

potykam się
przewracam
uderzam kolanem w krzesło
w drzewo w korzeń
(śmieszne!
i drzewo i korzeń
to krzesło
tylko trochę wcześniej)

wreszcie zaczynają się pętać
różne ludziki
gadać paplać śmiać się

a ja wszędzie
ja na widowni
ja na planie
ja: kamera!
ja: akcJA!

kiedy pora wracać zawsze się waham
przypiąć je z powrotem?
co by było gdyby?

czwartek, 3 maja 2012

ZŁOŻYSKO




ŁOŻYSKO
Podniesione 23 kwietnia 2012, Będzin, Łagisza, warsztat samochodowy, w trawie.

pan lutek jest
opatentowanym wynalazcą
czynnym
od poniedziałku
do niedzieli

codziennie
(bez wytchnienia
świątek piątek
szkoda czasu na pierdoły)
wynajduje coś nowego
epokowego
przełomowego

codziennie
wpada na
koło
z koła robi automobil
z automobilu aeroplan
z aeroplanu bombę atomową

zapisuje w kajecie
w szczegółach
w pamięci

wstaje świt
pan lutek gasi lampkę
zdejmuje upaćkane okulary
(rower!)
przeciera przymglone oczy
ziewa
wstaje
przechodzi do historii

kładzie się
odkrywa amerykę
przykrywa się jej kocem